nie ma Plutona!


Od sierpnia 2006 roku Układ Słoneczny składa się z ośmiu planet. Pluton umarł – komentują astronomowie. Taką decyzję podjął obradujący w Pradze kongres Międzynarodowej Unii Astronomicznej.

Pluton został odkryty w 1930 r. przez Amerykanina Clyde’a Tombaugha i natychmiast uznano go za planetę. Od początku sprawiał jednak kłopot, bo nijak nie pasował do pozostałej ósemki. Przede wszystkim jest malutki. Ma zaledwie 2,3 tys. km średnicy i nawet nasz ziemski Księżyc jest od niego większy. Poza tym, o ile wszystkie porządne planety od Merkurego do Neptuna krążą mniej więcej w tej samej płaszczyźnie, o tyle orbita Plutona jest do niej nachylona pod kątem ok. 18 stopni, a do tego bardzo jajowata. W efekcie przecina on trasę, po której krąży Neptun, regularnie wpychając się pomiędzy niego a Uran. Złośliwi twierdzili nawet, że Pluton został uznany za planetę tylko dlatego, że odkrył go Amerykanin.

Cała sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej rok temu, kiedy krążąca daleko za Plutonem, 16 mld km od Ziemi, planetoida 2003 UB313 okazała się mieć średnicę większą od niego.

Ten planetarny bałagan postanowiła uporządkować Międzynarodowa Unia Astronomiczna, która od powstania w 1919 r. odpowiada za nazywanie planet oraz księżyców. Powołany przez nią komitet zaproponował w zeszłym tygodniu, żeby przyjąć pierwszą w historii definicję planety. Planeta miałaby po pierwsze krążyć po orbicie wokół gwiazdy i sama nie być ani gwiazdą, ani księżycem. Po drugie musiałaby mieć kulisty kształt. Jednak gdyby taka definicja została przyjęta, wraz z nowymi odkryciami Układ Słoneczny mógłby zapełnić się nawet setkami planet.

Dlatego ten pomysł spotkał się z ogromnym sprzeciwem wśród obradujących w Pradze astronomów. Sceptycy twierdzili, że zgodnie z taką definicją nawet ziemski Księżyc mógłby zostać uznany za planetę. Odsuwa się on bowiem od nas z prędkością niecałych 4 cm rocznie. Kiedyś oddali się tak bardzo, że środek ciężkości, który trzyma go na orbicie okołoziemskiej, opuści Ziemię. I… Księżyc przestanie być księżycem.

Po ośmiu dniach zażartych dyskusji Międzynarodowa Unia Astronomiczna postanowiła podzielić ciała niebieskie Układu Słonecznego na trzy kategorie.:

  • w pierwszej znalazło się osiem PLANET: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun.
  • w drugiej kategorii są PLANETY KARŁOWATE, w tym Pluton i inne kuliste obiekty, które nie są księżycami i obiegają Słońce.
  • do trzeciej kategorii – MAŁYCH CIAŁ UKŁADU SŁONECZNEGO – zaliczono wszystkie niekuliste planetoidy i inne okruchy, które okrążają naszą gwiazdę.

– Opinia astronomów jest nad podziw zgodna: Pluton jako przedstawiciel wielu małych brył lodu nie powinien być zaliczony do planet takich jak Ziemia. Te kończą się na Neptunie – skomentował tę decyzję prof. Bohdan Paczyński, wybitny polski astrofizyk z Princeton University w USA (zmarł w 2007 roku).
Różnica pomiędzy ósemką planet a Plutonem jest niby-mała – dotyczy jednego przymiotnika: „karłowaty”. – Pluton umarł – uważa jednak Michael Brown, naukowiec z Kalifornijskiego Instytutu Technologii i jeden z odkrywców 2003 UB313, który cieszy się z tej decyzji.

Centrum Małych Planet na Harvardzie, które śledzi i kataloguje wszelkie drobne obiekty Układu Słonecznego, przypieczętowało degradację Plutona.
Jak informuje najnowszy cyrkularz tej instytucji, niegdysiejsza planeta oficjalnie dołączyła do towarzystwa komet i asteroid, otrzymując w katalogu numer 134340. Głosy, żeby uhonorować Plutona jakimś szczególnym numerem – np. 200000 albo nawet 0 – zostały zignorowane. Harwardzkie centrum wpisało planetarnego wyrzutka po prostu pod kolejnym numerem na koniec swej listy.

(gazetawyborcza.pl)

, ,