Historia zderzaka Łągiewki


Media znów przypomniały o Lucjanie Łągiewce. Jest on wynalazcą i rewolucjonistą, ofiarą i oszustem. Obraz tej kontrowersyjnej osoby i jego projektu zależy od prywatnych poglądów każdego, kto o nim słyszał, od poziomu sceptycyzmu, racjonalnego myślenia i skłonności do wiary spiskową teorię dziejów każdego czytelnika.

Informacje o Łągiewce i jego wynalazku znaleźć w internecie nie jest trudno. Znany jest z jednego wynalazku: Energetycznego Przetwornika Akumulacyjno Rozproszeniowego (EPAR) zwanego popularnie Zderzakiem Łągiewki. Jest twórcą kilku innych jeszcze wynalazków, ale żaden nie narobił tyle zamieszania.

Na oficjalnej stronie EPAR czytamy:

EPAR – Energetyczny Przetwornik Akumulacyjno Rozpraszający – jest to metoda zabezpieczania obiektów fizycznych przed skutkami zderzeń, kolizji oraz wstrząsów poprzez redukcję ich następstw. Jej działanie oparte jest na zamianie znacznej części energii kinetycznej obiektów zderzających się na energię kinetyczną przetworników akumulacyjno rozpraszających. Ta innowacyjna na skalę światową metoda została opracowana przez zespół polskich naukowców, badaczy i wynalazców na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Metoda EPAR pozwala redukować skutki zderzeń poprzez pochłanianie energii kinetycznej obiektów i wiązaniu jej w postaci energii kinetycznej układów wewnętrznych. Podczas zdarzenia energia zamiast zamieniać się na prace niszczącą obiekt, przekazana zostaje do mechanicznych akumulatorów co umożliwia zmniejszenie skutków zderzeń od 50 do 90%. Obecnie analizowane są różnorodne możliwości implementacji metody EPAR dla różnych rozwiązań celowych.

Brzmi to dość rozsądnie i na pierwszy rzut oka nie wiadomo, o co tyle hałasu. EPAR jest wynalazkiem z lat 90 XX wieku, a z tego wynika, że sama idea ma już około 20 lat. Pierwotnie wynalazek miał służyć lepszej ochronie pojazdów w zderzeniach i ta propozycja zastosowania pokutuje do dziś, wzbudzając krytykę wobec koncernów samochodowych, które nie chcą jej wdrożyć do produkcji. „Zderzak” skraca czas hamowania i minimalizuje uszkodzenia pojazdu przy zderzeniu, ale zwiększa tym samym przeciążenie działające na pasażerów (podobno wynalazca twierdzi, że nie), dając odwrotne skutki niż tradycyjne zabezpieczenia: pojazd uniknie uszkodzeń, ale zginą pasażerowie. Stosowane obecnie strefy zgniotu w konstrukcjach samochodów są projektowane z myślą o większym bezpieczeństwie ludzi. Ponadto „zderzak” działa zgodnie z zamierzeniem tylko przy zderzeniach centralnych i zwiększa znacznie masę pojazdu. Przy szczegółowej analizie okazuje się więc, że akurat w tym zastosowaniu wynalazek całkowicie się nie sprawdzi, przyda się natomiast przy projektowaniu barier hamujących, szczególnie w transporcie kolejowym i innych podobnych rozwiązaniach technologicznych.

W całej tej sprawie najbardziej winne jest chyba środowisko naukowe (czyli wszyscy i nikt), ponieważ przez 20 lat nikt nie zadał sobie trudu, by rzetelnie opisać zasadę działania EPAR oraz przeprowadzić fachowe badania prototypów wynalazku. Do współpracy włączył się w 1998 roku prof. Stanisław Gomuła z AGH w Krakowie, w niczym to jednak nie pomogło. Łągiewka już w  lipcu 2000 roku opublikował pracę  „Energetyczna natura mechaniki”.

„Lucjan Łągiewka wraz z Zygmuntem Górskim stworzyli we Francji podwaliny nowej teorii mechaniki, którą nazwali mechaniką energetyczną, a równania swej teorii przekształceniami paryskimi.  Teoria Łągiewki jest prosta. Sprowadza się do rozpatrywania zjawisk mechanicznych jedynie w kategoriach energetycznych. Łągiewka odrzuca zasadę zachowania pędu oraz inne jej sformułowanie: trzecią zasadę dynamiki Newtona. Jego zdaniem natura nie zna pojęcia pędu, zna tylko energię. Energia kinetyczna jest zaś niesłusznie uznawana przez naukę za skalar, najwyższy czas by stała się wektorem. Siła jest w teorii Łągiewki tylko zewnętrznym, powierzchownym objawem przepływu energii. „ – pisze Marcin Siennicki w Racjonalista.pl  (2003).
Łągiewka proponuje kilka eksperymentów, które pozornie łamią prawa fizyki, jednak ich zaskakujące wyniki są interpretowane ze zbyt dużymi uproszczeniami i pomijaniem pewnych koniecznych założeń parametrów eksperymentu.

Efektem pozostawienia bez merytorycznej opieki wynalazcy  (oraz pożytecznego przecież wynalazku) są budzone od czasu do czasu spiskowe teorie dziejów, a internetowe wzmianki o wzgardzonym a cudownym wynalazku obfitują w bardzo burzliwe dyskusje, w których głosy bawią i jednocześnie przerażają. Zwolennicy Łągiewki zarzucają zawiść, ignorancję, bezkrytyczne przywiązanie wobec skostniałych kanonów nauki. Przeciwnicy wskazują na istotne wątpliwości w interpretacji zamieszczanych na YouTube filmów z testów zderzeniowych udowadniających w praktyce skuteczność „zderzaka”. W cytowanym wcześniej artykule z serwisu Racjonalisty Marcin Siennicki komentuje ten stan rzeczy następująco: „Myślę, że za ten stan rzeczy odpowiada tradycyjny w naszym kraju system nauczania fizyki. System kładący główny nacisk na „trzaskanie zadanek”, zamiast na głębokie zrozumienie praw przyrody. Dzięki niemu ignorancja w dziedzinie fizyki nie jest powodem do wstydu, a bywa że staje się powodem do dumy” – i trudno się z nim nie zgodzić.

A oto jeden z ciekawszych komentatorów tego artykułu:

W tym układzie jak najbardziej działają prawa Newtona. Tylko sytuacja jest odwrócona.
Skoro siła uderzenia (raczej energia kinetyczna) zamienia się na energię ruchu obrotowego elementu zderzaka, to na samochód nie działa siła. Szkolna regułka: „jeśli na ciało nie działają siły, lub działające siły się równoważą, to ciało porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym lub pozostaje w spoczynku”. Coś, na co nie działa siła, czyli poruszające się jednostajnie lub będące w spoczynku, może zostać uznane za inercjalny układ odniesienia, a w takim układzie nie ma przyspieszeń. To, że samochód zmienia prędkość po uderzeniu, nie ma nic do rzeczy, bo w tym przypadku zewnętrzny świat nie jest układem odniesienia (…) Pojazd sam w sobie w tym przypadku jest swoim własnym inercjalnym układem odniesienia, a wirujący element zderzaka układem nieinercjalnym, podlegającym przyspieszeniu. Trochę to odbiega od codziennych sytuacji, więc trudno od razu zrozumieć.

Autor: MaRa Dodano: 19-10-2009

Jeszcze raz ja:)
Może tak to powiem – zderzak kinetyczny to mechanizm o banalnej zasadzie działania. Tylko najwyraźniej nie powinien być analizowany przez fizyków, bo ich aparat matematyczny i pojęciowy nie wykracza poza zderzanie dwóch kulek.
Mechanizmami zajmuje się dziedzina nauki zwana mechaniką. Z jej punktu widzenia, w zderzaku nie ma nic niezwykłego i tajemniczego. I wielka afera o nic, bo fizycy dorwali się do techniki i się pogubili.

Autor: MaRa Dodano:24-10-2009

Dostępne w internecie (ważniejsze/ciekawsze) materiały na ten temat:

, , ,

  1. #1 by fireice on Listopad 25, 2011 - 5:53 pm

    Pamietam tego pana jak szukal funduszy u pewnego inwestora okolo 2000r. Pech chcial jednak ze, jak wiekszosc ludzi ktorzy musieli pracowac na swoje pieniadze, nie byl idiota i do tego znal sie troche na fizyce. Przesiedzielismy cala prezentacje, na koniec odezwal sie tylko mniej wiecej tak – „Wroc pan jak pan zlamie druga zasade termodynamiki, wtedy to bedziemy bogaci” :).

  2. #2 by MoE on Sierpień 15, 2015 - 2:54 pm

    Dla mnie bełkot heteryka (bo Łągiewkę trudno nawet nazwać pseudonaukowcem) nie jest wart czytania.

    Co do zasady działania samego pochłaniacza (niesłusznie nazywanego zderzakiem), rozważmy ją na gruncie fizyki niełągiewkowskiej.

    Jak wiemy z kinematyki, zakładając całkowitą sztywność wszystkich elementów pochłaniacza i przeszkody, w chwili zetknięcia zderzaka z przeszkodą t_0 prędkość obrotowa koła zamachowego wzrasta od zera do wartości równej prędkości liniowej hamowanego obiektu pomnożonej przez przełożenie (stosunek promienia bezwładności koła zamachowego do połowy średnicy podziałowej zębnika). Widać tu, że zderzak z zębatką a także koło zamachowe z zębnikiem rozpędzane są z nieskończonym przyspieszeniem dv/dt. Cała energia kinetyczna hamowanego obiektu została w tym jednym momencie przekazana kołu zamachowemu, które uzyskało moment pędu będący iloczynem jego promienia bezwładności i pędu hamowanego obiektu.

    Ponieważ jednak dynamika niełągiewkowska (ang. non-Lagiewkan dynamics) zawiera drugie prawo Newtona stanowiące, że siła bezwładności ciała jest wprost proporcjonalna do jego opóźnienia, to w takim modelu w czasie t_0 w elementch pochłaniacza, przeszkody oraz hamowanego obiektu wystąpiłyby naprężenia o nieskończonych wartościach, które zniszczyłyby najsłabsze elementy.

    Elementy rzeczywistych konstrukcji prototypów obiektów i przeszkód użytych w badaniach (organoleptycznych) wykazują własności sprężyste i/lub dyssypatywne, a także luzy, co pozwala na przekazanie energii hamowania kołu zamachowemu w skończonym czasie uginania się i stopniowego „wybierania” luzów wszystkich elementów. Dla niewielkich prędkości hamowanego obiektu siły bezwładności przenoszone przez elementy są na tyle małe, że nie powodują jeszcze ich zniszczenia.

    Wynalazek działa, ale kiepsko. Brak racjonalnych podstaw przewagi nad rozwiązaniami klasycznymi, opartymi o tarcie oraz deformowanie elementów, powoduje także brak rzetelnych badań, które dostarczyłyby pełnych danych nt. przebiegów naprężeń, przemieszczeń i przyśpieszeń we wszystkich istotnych punktach badanego obiektu. Pozwoliłoby to zdjąć charakterystyki elementów prototypu oraz jego parametry ruchu. To z kolei pozwoliłoby poznać zjawiska zachodzące w pochłaniaczu i samym obiekcie.

    Niestety, nauka polska, od półwiecza wysoce skorumpowana wieczną walką o granty KBN-u, woli zajmować się badaniami na rzecz zagranicznych, zwłaszcza postfaszystowskich koncernów niż wynalazków skromnego rodaka, nawet jeśli on niezbyt prawidłowo je wyjaśnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: